Uszyłam go ze starej zasłony wylicytowanej na aukcji. Utrzymany w delikatnych pastelach, usiany kwiatami, uprzyjemniać będzie śniadania wiosenne...
Obrus
Ceropegia woodi
Kalanchoe
Poniżej worek jeden uszyty przeze mnie własnoręcznie. Właściwie, uszyłam dwie sztuki, ale jedna do poprawek przeznaczona. Nie wiem jednak, kiedy do czynienia tych poprawek przystąpię, chyba odpoczynku potrzebuję, od trzech dni głowa mnie troszku boli, a ja nie wiem, jak sobie pomóc proszków nie zażywając. Dziś pogoda piękna, spacerek???
Wiosennych zwiastunów ciąg dalszy...
Hiacyntowe trio zakwitło i jakże im dobrze z tym!!!

W mojej domowej szwalni praca wre, właśnie w przygotowaniu cztery zestawy łazienkowe a ich zalążek prezentuję poniżej. Nie wiem tylko z czego wynika fakt, iż niezależnie od tego, jak długo obliczam, mierzę, sprawdzam, tnę, obszywam, poprawiam, niezależnie od tego jak bardzo się staram, ciągle coś mi krzywo wychodzi, a przynajmniej nie tak równiuteńko, jakbym sobie tego życzyła... Zeza nie mam w każdym razie, tu musi być jakaś głębsza przyczyna ukryta...

uchwyt nr 3:

uchwyt nr 4:

W mojej domowej szwalni praca wre, właśnie w przygotowaniu cztery zestawy łazienkowe a ich zalążek prezentuję poniżej. Nie wiem tylko z czego wynika fakt, iż niezależnie od tego, jak długo obliczam, mierzę, sprawdzam, tnę, obszywam, poprawiam, niezależnie od tego jak bardzo się staram, ciągle coś mi krzywo wychodzi, a przynajmniej nie tak równiuteńko, jakbym sobie tego życzyła... Zeza nie mam w każdym razie, tu musi być jakaś głębsza przyczyna ukryta...
uchwyt nr 1:
uchwyt nr 3:
uchwyt nr 4:
Zestawy będą do upłynnienia prawdopodobnie, bo zupełnie niepotrzebne mi takie ilości ani uchwytów, ani worków, które do kompletu mam zamiar stworzyć. Oczywiście jeżeli znajdzie się kupiec jaki na toto, bo arcydziełem sztuki krawieckiej nazwać tego nie można... szczęściem, większość krzywizn nierażąca, a po wypełnieniu papierem prawie niezauważalna...
Dom pełen kwiatów
Po wesołej sobocie i leniwej niedzieli przy miłej lekturze przyszedł poniedziałek i znowu trzeba zebrać wszystkie swoje szczere chęci, aby wstać o piątej rano bez większego marudzenia... Śniła mi się dziś wiosna, powiew przyjemnego, ciepłego powietrza wpadającego do mieszkania przez otwarte okno. A tu tymczasem śnieg puszysty pokrył wszystko dookoła i można by na sanki, na sanki, jaka szkoda, żem już taka dorosła...
Postanowiłam zaryzykować połączenie moich skromnych orchidei, które skromne, bo skromne ale jednak kwiaty luksusowe (jeżeli można to tak ująć) z żebraczą jutą, co to po świątecznej dekoracji ostała mi się... Chyba jednak lepszejsze byłyby jakieś misternie zdobione donice...
Subscribe to:
Posts (Atom)